Sytuacja młodzieży
polonijnej – pokolenie urodzone w Niemczech.
W
referacie przedstawię możliwe definicje terminu „młodzież polonijna”,
kryteria poczuwania się do polskości i polskiej kultury. Zapoznam także
uczestników sesji z wynikami własnej ankiety przeprowadzonej wśród
uczniów
szkoły polskiej w Stuttgarcie i Norymberdze oraz wśród studentów w
Stuttgarcie
i w Lipsku dotyczącej zainteresowania językiem polskim i polską kulturą. Na podstawie tej ankiety oraz
analizy wyników badań nad młodzieżą w Polsce
i w Niemczech w ostatnich latach, spróbuję naszkicować status młodzieży
polonijnej w Niemczech, problemy i perspektywy jej zaagażowania w życie
polonijne.
Dla zilustrowania szerszego kontekstu w jakim należałoby analizować sytuację młodzieży polonijnej w Niemczech i kluczowej roli za jaką uważam nauczanie i pielęgnowanie literackiego języka polskiego proponuję zapoznanie się z poniższymi tekstami:
1. Fragment wypowiedzi pana Waldemara Malinowskiego, przewodniczącego Stowarzyszenia SAWA T.z. w Kilonii , pokazuje aktualne konkretne działania na przykładzie jednego ze środowisk polnijnych:
(...) Mecenas W.Broniwój-Orlinski w swoim
wystąpieniu wyraził obawę, że organizacje polonijne zamiast się
integrować ze
społeczeństwem niemieckim, będą się asymilowały.
Na podstawie własnego doświadczenia w działalności
polonijnej chciałbym zaznaczyć, że większość organizacji polonijnych w
Niemczech intensywnie współpracuje z niemieckimi władzami, klubami i
organizacjami na terenie miejsca swojego zamieszkania. Na przykładzie
Polskiego
Stowarzyszenia Szkolnego SAWA T.z.w Kilonii mogę tu potwierdzić, że
aktywnie
udzielamy się w Kilonii przy organizowaniu różnych wspólnych imprez
miejskich,
współpracujemy z władzami tego miasta, partiami politycznymi, jesteśmy
członkiem Arbeitsgemeinschaft Kieler Auslandsvereine e.V., Europische
Bewegung
S-H i Europa-Union w Kilonii. Naszą współpracą w tych kręgach
pokazujemy
obyczaje polskie i znacząco wzbogacamy kulturę społeczeństwa, w którym
obecnie
żyjemy. I to jest właśnie integracja, a nie asymilacja, dlatego, że
jesteśmy
partnerami w tej współpracy.
Przykładem takiej
działalności jest w naszym wypadku aktywny udział przy organizowaniu
cyklicznych imprez miejskich, kraju związkowego, wspieranie układów
przyjaźni z
miastami w Polsce, klubami sportowymi,
szkolnymi wymianami młodzieży oraz współpraca z niemieckim
kościołem
ewangelickim i katolickim. Przykładami takiej współpracy jest udział
naszego
Stowarzyszenia w „Interkulturellen Wochen” w Kilonii, „AKA – Fest”, „
Kieler
Woche” czy kursy języka polskiego dla młodzieży niemieckiej, biorącej udział w
wymianie szkolnej z zaprzyjaźnionymi miastami w Polsce.
2. Obszerne fragmenty
tekstu, pochodzące
z artykułu pani
Beaty Kochan p.t. „Tożsamość a "Duch języka" w narodzie.
Rzecz o języku
polskim we współczesnych środowiskach
polonijnych”
... Na temat ducha języka
polskiego wiele pisał J.S.Kaulfuss. Poza wyraźną fascynacją giętkością
naszego
języka, jego bogactwem, treścią i formą, Kaulfuss podkreślał, iż
poznanie
narodu wymaga wiele trudu i aby ów naród dobrze poznać, najpierw należy
poświęcić wiele uwagi jego językowi. "Dla poznania "ducha języka
" i duchowej struktury, budowy danego narodu, ma intensywne bogactwo
badanego języka, wyrażające się wielością kombinacji, pozwalających
wyrazić różne
niuanse, dostateczną, wystarczającą liczbę znaków na określenie różnych
stanów
duchowych, uczuć, które nie mogą być danemu narodowi obce"[1]
Podkreślane przez Kaulfssa
niuanse, ukazują mentalność, która charakteryzuje sposób myślenia,
mówienia i
działania jednostek wychowywanych w podobnej rzeczywistości społecznej
i
kulturowej. Na tak rozumiana mentalność zwracali również uwagę Edward
Sapir i
Benjamin Whorf, amerykańscy etnolingwiści
prowadzący badania nad językami na początku XX w. Podobnie, jak
ich niemiecki
kolega, wskazywali na relatywizm kulturowy wyrażony w tzw. hipotezie
Whorfa-Sapira. Mówiła ona, iż "nasza percepcja rzeczywistości i obraz
świata zależą od struktury języka, w którego ramach dokonujemy tej
percepcji i
tworzymy ów obraz świata; albowiem myślenie jest zawsze werbalne i
staje się
rzeczywistością na gruncie i za pomocą określonego języka"[2]. Język według Whorfa i Sapira jest
przewodnikiem po rzeczywistości społecznej i bez jego znajomości nie
można
poznać kultury w jakiej ta rzeczywistość się dzieje. To co jest istotne
w
ramach całej, złożonej teorii, to dwie tezy główne:
1. Język, będący tworem
społecznym, jako system, w którym wychowujemy się i myślimy od
dzieciństwa
kształtuje nasz sposób postrzegania otaczającego świata
2. wobec różnic między systemami
językowymi, które są odbiciem tworzących je odmiennych środowisk,
ludzie
myślący w tych językach rozmaicie postrzegają świat.[3]
Obie tezy zamykają się w
stwierdzeniu, że otaczającej rzeczywistości nie można opisać
bezstronnie, gdyż
pewne obrazy, schematy myślenia i cała gama uczuć, emocji i doznań
została
zakodowana według klucza kultury i języka, w których każdy został
wychowany.
Podkreśla się tu wyraźny i silny związek języka z kulturą narodu i ich
"ducha", który chociaż nie jest przedstawiony explicite,
to przejawia się wciąż w ich tezach i rozważaniach jako
efemeryczny element, który nawet jeśli jest trudny do zdefiniowania, to
istnieje w świadomości wszystkich jednostek wchodzących w skład
wspólnoty jaką
jest naród. Dzięki specyficzności i odmienności języka, oraz sposobu
myślenia,
narody zatrzymują w ramach wspólnoty, to co jest w nim istotne dla jej
członków
i wyraża się w typowy dla ich kultury sposób.
Współcześnie termin "duch
języka" traktowany jest jako archaizm i został zastąpiony pojęciem
przedstawianym w polskiej lingwistyce jako "moc języka" lub
"wrodzona moc języka"[4]. Władysław Miodunka uważa za ową
moc " te cechy języka, które są związane
z ludem (narodem) używającym go: z jego liczbą, dochodem narodowym,
mobilnością, produkcją, kulturą i ekonomią"[5]. Miodunka zwraca także uwagę na fakt, iż
"moc języka zależy od zjawisk zewnątrzjęzycznych (pozajęzykowych),
związanych z faktem, że jakiś język jest narzędziem komunikacji, które
pozwala
przekazywać (komunikować) ważne informacje tym, którzy są ważni dla
użytkowników języka", czy "moc języka" stanowią, na co wskazują
humaniści na przestrzeni ostatnich
dwustu lat, o sile i potędze jego trwania, co w szczególny sposób
dotyczy Polaków.
Maria Bobrownicka podkreśla iż " jedynie w przypadku Polaków mamy do
czynienia z paralelnym rozwojem świadomości narodowej i narodowego
języka"[6].
Na temat roli
języka, szczególnie języka
polskiego, zdania naukowców są spójne, zarówno wobec rodaków żyjących w
Polsce,
jak i tych, którzy mieszkają poza granicami naszego kraju. Wspólny jest
także
wyrażany niepokój o trwałość naszego języka wśród emigracji, co
zwłaszcza w
ostatnim dziesięcioleciu jest szczególnie mocno akcentowane. Życie na
obczyźnie
stwarza sytuację, w której dbałość o
zachowanie języka narodowego, jako głównego elementu kultury naszego
kraju,
wspólnego dobra wypracowywanego przez wiele pokoleń, wymaga świadomych
działań
na rzecz jego pielęgnacji. Zadanie to nie jest łatwe. Dlatego też
działania te
wspierane są przez organizacje polonijne,
kościelne i media. Dzieje się tak ponieważ "język - na co wskazuje
J.J.Smolicz - jest wyrazem solidarności z narodem, oraz wszystkimi
Polakami,
niezależnie od tego, gdzie się znajdują; to świadome lub nieświadome
odwoływanie się do całego kulturowego dorobku Polaków". Dlatego też "
Polak za granicą (...) winien pielęgnować i odnosić się z szacunkiem do
(...)
polszczyzny"[7].
Język polski stanowi, na całym
świecie, czynnik integrujący środowiska polonijne, pełni istotną rolę w
ich
kształtowaniu, jest także pomostem łączącym emigracyjne pokolenia
pozwalając
tym samym kolejnym generacjom na pielęgnowanie polskiej kultury poza
granicami
kraju. To właśnie środowiska polonijne, zaraz po rodzinie, dbają o
trwałość
językowego i narodowego "ducha", przejawiającego się w zbiorowym
podtrzymywaniu świadomości "bycia Polakiem". Dla wielu polskich
emigrantów kontakt z rodakami, rozmowy w ojczystym języku,
pielęgnowanie
pamięci historycznej, tradycji i obyczajów, pozwala na zniwelowanie
tęsknoty,
nostalgii, oraz wzmocnienie swojej pozycji wśród innych grup
etnicznych.
Pozwala także na określenie swojej tożsamości jednostkowej i
kolektywnej.
Język polski odgrywa w procesach
integracyjnych olbrzymia rolę, co podkreśla J.J. Smolicz[8] "Polacy stanowią jeden z najlepszych
przykładów kultury, w której język ojczysty ma status wartości
podstawowej bądź
centralnej". Z tego powodu integracja środowisk polonijnych i
kultywowanie
w nich przekazu kulturowego w rodzinnym języku stanowi w dużej mierze o
jego
przetrwaniu. Ma to szczególne znaczenie w dobie procesów
globalizacyjnych,
unifikujących wieloetniczne społeczności niemal całego świata. (...)
(...) Także w Europie wyższy
poziom wykształcenia emigrantów, znajomość języka kraju osiedlenia,
polityka
pluralizmu kulturowego pozwalająca na łatwiejsze procesy asymilacyjne i
"wtapianie się" w zazwyczaj wielokulturowe społeczeństwa nowoczesnej
Europy, także prostsza komunikacja z Polską osiągniętą dzięki
najnowszym
zdobyczom techniki, oraz tempo życia wraz z medialną gloryfikacja
konsumpcyjnego
i hedonistycznego stylu życia, sprawiają, ze współczesny emigrant coraz
rzadziej odczuwa potrzebę przynależności do organizacji polonijnych.
Tym samym
zwraca się uwagę w świecie nauki na redukcję polskich wartości,
zachwiane
procesy identyfikacyjne i zanik języka polskiego poza granicami kraju.
Na
proces zaniku języka polskiego wśród Polonii rozmieszczonej na całym
świecie
wskazują działacze organizacyjni środowisk polonijnych, naukowcy i sami
emigranci. Badająca stan Polonii na byłych terenach ZSRR Zofia Kurzowa,
pisze:
"W miarę przesuwania się pokoleń znajomość język polskiego maleje, aż
do
zaniku zupełnie. Nad wszystkimi językami dominuje język rosyjski"[9]. Kurzowa za podstawowy czynnik
odpowiedzialny za osłabianie języka polskiego wskazuje " zmniejszenie
się
liczby wiernych, a więc osłabienie kontaktu z kościołem, który stanowił
ostoję
języka polskiego, oraz wzrost ogólnego wykształcenia ludności"[10].
Jednocześnie podkreśla rolę
organizacji polonijnych, integrujących i skupiających ludzi, mających
na uwadze
wartości narodowe, przechowywane dla następnych pokoleń w trosce o
dbałość
własnych korzeni: "życie różnych wariantów języka ojczystego (...)
pozwala
także przewidywać, że Polonia ta ma poważne szanse utrzymywania swojej
odrębności oraz rozwoju własnej kultury, tradycji narodowych i
językowych"[11].
Jarosław
Załęcki także wskazuje na erozję języka polskiego wśród emigracji
niemieckiej
"Istotny wpływ na uznanie języka polskiego za język "domowy"
wywierają podobnie jak przy jego znajomości takie czynniki, jak wyższe
wykształcenie, młodszy wiek oraz krótszy czas pobytu na emigracji.
Potwierdza
się jednak reguła, iż z czasem język polski wypierany jest stopniowo
przez inny
język, zwłaszcza język kraju osiedlenia. Na używanie języka polskiego w
rodzinach pozytywnie wpływa częste przebywanie w środowiskach
polonijnych oraz
więź z parafią polską, co świadczy o znaczącej roli parafii polskiej
dla
podtrzymywania języka ojczystego w polskich domach. Osoby badane, które
określają się jako "Polacy", częściej posługują się językiem polskim
w domu niż osoby identyfikujące się z narodowością niemiecką bądź też
mające
kłopoty z własna identyfikacja etniczną"[12]. Jednocześnie K. Wóycicki zwraca
uwagę na coraz słabszą pozycję
organizacji polonijnych w Niemczech "W Dusseldorfie działalność
organizacji polskojęzycznych jest bardzo skromna (...) Jedynie dwie z
nich są
formalnie zarejestrowane (...). respondenci mają dość ustaloną i
negatywną
opinię o organizacjach polonijnych jako przestarzałych w formie,
nieskutecznych, a przede wszystkim szalenie skłóconych"[13]
Praktycznie
na całym terytorium Niemiec, znajomość języka polskiego i przynależność
do
organizacji polonijnych komplikuje sytuacja prawno-pobytowa emigrantów
z
Polski, z których zdecydowaną większość określa się jako "późnych
wysiedleńców", a więc pełnoprawnych obywateli Niemiec. Wspomniane
komplikacje wynikają z różnego postrzegania tej grupy zarówno przez
Polaków
mieszkających w Niemczech jak i samych Niemców. Sytuację t obrazuję
wypowiedź
jednego z emigrantów zaprezentowana przez Wóycickiego w "Być Polakiem w
Niemczech": " Jeżeli chodzi o ludzi, którzy tutaj zostali na
papierach niemieckich i teraz należą do związku Polaków to sądzę, ze
chyba im
się coś pomyliło. Przyjechali tutaj dobrowolnie, przynajmniej z tego
młodszego
pokolenia. Wszyscy mogli przecież pozostać w Polsce. Dla mnie jest to
nielogiczne. Przyjechali tutaj, określili się jako Niemcy, bo inaczej
nie
mogliby dostać obywatelstwa, a teraz zawiązują związki polskie. To coś
tu nie
jest w porządku"[14].
Wśród
Polonii rozsianej po całym świecie dostrzega się poważny kryzys w
zakresie
pielęgnacji języka polskiego, oraz stopniowe zanikanie egid polskości w
postaci
organizacji polonijnych, promujących naukę języka polskiego i dbających
o
pielęgnowanie narodowych tradycji i historii. Problem staje się coraz
jaskrawiej naświetlany przez różne środowiska polonijne, jednak jak się
wydaje,
pamięć o wspaniale działających jeszcze do niedawna, organizacjach
polonijnych
i bogata na ich temat literatura, przysłania coraz bardziej ponury
obraz
rzeczywistości.
3. Fragmenty pracy
licencjackiej: Anna Olszowska,
„Kurier Berliński – Polonica na tle
mediów polonijnych
w Niemczech”, Kraków
2003
(...) Z jednej strony polonia
niemiecka ulega stopniowej asymilacji, a dla kolejnych pokoleń język
polski
jest jedynie językiem obcym, z drugiej jednak nadal usiłuje pielęgnować
swą
polską tożsamość. Służą temu, jak dotąd na ogół nieudane, próby
wprowadzenia
języka polskiego do szkół, także tworzenia mediów polonijnych. (...)
(...) Polacy mieszkający w Niemczech
i posiadający obywatelstwo niemieckie nie posiadają statusu mniejszości
narodowej, ani grupy narodowej.(...)
(...)
Traktat z 1991 roku, według Kingi Hartmann² , tworzy także
teoretyczne podstawy do wprowadzenia języka polskiego do szkół
niemieckich. W
praktyce uczy się go jednak niewiele dzieci. Winą za to Hartmann
obarcza raczej
środowisko polonijne, które nie opracowało programu, dostosowanego do
niemieckiego systemu szkolnictwa. Sytuację podsumowują słowa: Nie
odbierając
nikomu zasług i nie kwestionując ogromnego wysiłku włożonego w pracę z
każdą,
choćby najmniejszą grupą uczniów, tak długo, jak długo lekcje będą
odbywały się
w ramach zajęć dodatkowych w wygospodarowanych własnym sumptem
pomieszczeniach,
w salkach parafialnych, bez skorelowanych programów, przy braku
odpowiednich
podręczników, sprawa języka polskiego będzie wewnętrzną bolączką
rozproszonych
grup polonijnych. Tylko zajęcie odpowiedniej pozycji w państwowych
szkołach
może wpłynąć na zajęcie oczekiwanego miejsca w kulturowych ramach
Niemiec.
² Hartmann Kinga, Język polski w
Niemczech, w: Być Polakiem w Niemczech, Instytut Zachodni, Poznań
2000
4. Fragmenty wypowiedzi prof.
dr hab. inż. Piotra Małoszewskiego, Chrześcijańskie Centrum Krzewienia
Kultury,
Tradycji i Języka Polskiego w Niemczech e.V.
(...) Niemieckie władze szczebla
federalnego stawiają do dyspozycji około 200 tysięcy euro rocznie na
projekty
polskiej grupy etnicznej. Jednak w ramach wymienionej kwoty nie mogą
być
finansowane projekty obejmujące nauczanie języka polskiego. Wspieranie
nauczania języka polskiego należy „teoretycznie” do kompetencji
odpowiednich
ministerstw krajów związkowych Republiki Federalej. Jednak bardzo
często
zachowują się one tak, jakby postanowienia traktatu w sprawie działań
dla
zachowania języka polskiego ich nie dotyczyły.(...) W Polsce nauczanie
języka
niemieckiego jako języka ojczystego jest pokrywane w całości ze środków
państwowych (...) kwotą ponad 3 milionów Euro. Tą formą nauki objętych
jest
ponad 30 tysięcy dzieci a nauka prowadzona jest w ponad 300 placówkach.
Nauczaniem zajmuje się odpłatnie ponad 500 nauczycieli, a tygodniowy
wymiar
godzin nauczania języka niemieckiego jako ojczystego wynosi średnio 4
godziny.
W Niemczech języka polskiego jako
języka ojczystego uczy się w sumie około 6300 dzieci w tym blisko
2300 dzieci w systemie niemieckich szkół publicznych oraz ponad 4000
dzieci w
szkołach działających w organizacjach polonijnych. Państwo niemieckie
wspiera
finansowo naukę języka polskiego jako ojczystego w szkołach publicznych
dla około
2300 dzieci, choć nie wszędzie jednakowo. Odnotować należy dynamiczny
rozwój
nauki języka polskiego jako ojczystego uzyskany w szkołach publicznych
Północnej Nadrenii-Westfalii dzięki aktywnej pracy Związku Nauczycieli
Języka
Polskiego i Pedagogów oraz bardzo przychylnej postawie władz tego kraju
związkowego. Ten temat będzie omawiany przez przedstawicieli tego
Związku.
Prawie dwukrotnie więcej dzieci
uczy się języka polskiego jako ojczystego w szkołach działających w
organizacjach polonijnych. Największe z nich to szkoły
"Chrześcijańskiego
Centrum Krzewienia Kultury, Tradycji i Języka Polskiego w Niemczech
T.z.“,
stowarzyszenia działającego w strukturach Polskiej Misji Katolickiej w
Niemczech, "Polskiej Macierzy Szkolnej" w Północnej Nadrenii-Westfalii
oraz Polskiego Towarzystwa Szkolnego “Oświata” w Berlinie.
W "Chrześcijańskim
Centrum” nauka przedmiotów ojczystych odbywa się łącznie w blisko 250
grupach szkolnych obejmując blisko 2500 dzieci nie licząc grup
katechetycznych. W większości ośrodków zajęcia prowadzone są w
wymiarze
2-3 godzin tygodniowo w tym 1-2 godzin nauki języka polskiego oraz po 1
godzinie lekcyjnej z historii lub geografii polski. Nauczaniem
przedmiotów
ojczystych zajmuje się ponad 150 osób świeckich. Należy oczywiście
podkreślić, że
prowadzone w ramach Polskiej Misji Katolickiej szkolnictwo obejmuje
przede
wszystkim naukę katechezy w języku polskim z której korzysta ponad 8500
dzieci
i młodzieży. Polska Macierz Szkolna, zatrudniająca 14 nauczycieli,
prowadzi
nauczanie dla około 330 dzieci, a zajęcia lekcyjne odbywają się w
pomieszczeniach Polskiej Misji Katolickiej. W Polskim Towarzystwie
Szkolnym
“Oświata” pracuje 25 nauczycieli a z nauki korzysta ponad 300 dzieci.
Zakres
nauczania w obu wymienionych organizacjach obejmuje około 3 godzin
lekcyjnych
tygodniowo.
"Chrześcijańskie
Centrum” szacuje, że całkowity koszt prowadzenia wszystkich
przyparafialnych
Szkół Przedmiotów Ojczystych w Republice Federalnej Niemiec (bez
kosztów
prowadzenia katechezy) wynosi około pól miliona Euro rocznie i jest
ponoszony
przez rodziców dzieci, polskich duszpasterzy i Polskie Misje
Katolickie.
"Chrześcijańskie Centrum” nie otrzymuje żadnej pomocy finansowej od
strony
niemieckiej na prowadzenie działalności szkolnej. Polska Macierz
Szkolna oraz
Polskie Towarzystwo Szkolne “Oświata” otrzymują symboliczną dotację od
strony
niemieckiej, która łącznie nie przekracza kwoty 20 tysięcy Euro
rocznie.
Porównując przytoczone dane liczbowe łatwo zauważyć olbrzymią
dysproporcję w ilości dzieci korzystających z nauki języka ojczystego w
obu
krajach. Biorąc pod uwagę liczebność polskiej grupy etnicznej w
Niemczech i
mniejszości niemieckiej w Polsce, można zauważyć, że prawie 80% dzieci
i
młodzieży mniejszości niemieckiej uczy się języka ojczystego podczas,
gdy w
polskiej grupie etnicznej tylko około 1,6%. Oznacza to, że względny
stosunek
uczących się języka ojczystego ma się tak jak 1:50 na niekorzyść
polskiej grupy
etnicznej w Niemczech.
Głównymi czynnikami
wpływających negatywnie na ilość dzieci uczących się języka polskiego
jako
ojczystego w niemieckim systemie szkolnym jest brak sprzyjającej
atmosfery,
konieczność pokonywania barier biurokratycznych oraz niechęć rodziców i
samych
dzieci do korzystania z ewentualnej oferty nauki języka polskiego jako
języka
ojczystego. Poza Północną Nadrenią-Westfalią liczba chętnych pragnących
uczyć
się języka polskiego jako ojczystego w tym systemie nie jest wielka.
Moim
zdaniem trudno się dziwić, że przy silnej presji integracyjnej
występują opory
i zahamowania towarzyszące posyłaniu dzieci do szkół publicznych na
naukę
języka polskiego jako ojczystego. Rodzice wolą posyłać swoje pociechy
na
przykład do szkół przyparafialnych, gdzie ich dzieci nie są w
wyizolowanej
“egzotycznej grupie cudzoziemców”, lecz wśród rówieśników, których
łączy
wspólnota pochodzenia a nauka katechezy, języka polskiego, poznawanie
tradycji,
historii i kultury polskiej oraz wspólne imprezy pozwalają im w
autentyczny
sposób odkrywać swoje korzenie i tożsamość.(...) chciałbym mieć
nadzieję, że
nasz rząd po fazie wielu obietnic i po wejściu Polski do Unii
Europejskiej
przystąpi obecnie do efektywnego działania, gdyż jak można łatwo
zauważyć, dziś
w Niemczech uczy się języka polskiego we wszystkich formach nauczania w
sumie
około 2,5% dzieci z tzw. polskiej grupy etnicznej a taki stan jest
absolutnie
niezadowalający. Wszelkie więc publiczne wypowiedzi o doskonale
rozwijącym się
nauczaniu języka polskiego w Niemczech traktowawać należy jako
całkowicie
rozmijające się z prawdą. (...)
5. Dr
Marcin Idziński, fragmenty materiału na sesję
naukową Instytutu Badań nad Kulturą Polonijną i Polaków w Świecie i
Instytutu
Śląskiego – Opole 12.10.2006
(...) istotna
potrzeba POWAŻNEJ prasy “polonijnej”
narzuca się sama! Tym bardziej, że poziom obecnych wydawnictw niczego z
potrzeb
Polaków w Niemczech nie zaspokaja. Wydawnictwa te (Kurier, Samo życie, Fakt,
Info-tips, reszta wydawnictw ma charakter wewnątrzśrodowiskowy o
niewielkim
zasięgu oddziaływania) spełniają w miarę dobrze zadania informacji
bieżącej,
zwłaszcza w sprawach środowiskowych. Natomiast serwis informacyjny
dotyczący
kraju jest na najniższym z możliwych poziomów – redagowany jest
wybiórczo i
niechlujnie, bez podstawowego pojęcia zawodowego. Brak również
jakiejkolwiek
głębszej refleksji na tematy polityczne, kulturalne, czy społeczne tak
w kraju
jak i w Niemczech, a nawet w samym środowisku polskim. Skutek jest
taki, że o
tym, co się dzieje w kraju omawiana grupa odbiorców tej prasy wie
bardzo mało,
a poza tym nasączana jest różnorakimi bzdurami, które redaktorom wydają
się
ważne, a nawet po prostu łatwo i bez trudu wpadają im “w ręce”, czyli
pod tak
zwane pióro, lub spełniają kryterium tak zwanej “atrakcyjności”,
niestety wręcz
jedynie bulwarowej. Podobnie rzecz się ma z problematyką polonijną i
interpretacją tego co i dlaczego w środowisku polskim się dzieje. (...)
Co do
poważniejszej chociażby informacji na temat, co dzieje się w kulturze,
polityce, czy wydarzeniach socjologicznych w społeczeństwie otaczającym
–
niczego dowiedzieć się nie można (nawet w zakresie podstawowym), chyba,
że za
taki uznamy informacje, które “świat polski” z niemieckim konfliktują,
a więc
niepogłębione informacje o nieprzychylnych Polsce działaniach czy wręcz
rudymentach stosunków bilateralnych. W tym morzu nieistotnych dla
żadnej ze
stron drobnostek giną niekiedy poważne inicjatywy, jak chociażby akcja
“Ochrony
dobrego imienia Polski i Polaków” i inne. (...)
Jakie
są powody, dla których uznaliśmy wyżej rzeczywistą potrzebę istnienia
specyficznej (“polonijnej”) prasy dla Polaków zamieszkałych stale w
Niemczech,
skoro podane wyżej dane zdawałyby się wskazywać na brak takiej potrzeby?
Zasadniczym
powodem jest istotna specyfika tej grupy!
Polega ona na tym, że środowisko
to nie jest w pełni zintegrowane z niemieckim środowiskiem otaczającym
(a więc
prasa niemiecka nie zaspokaja wielu istotnych potrzeb), a jest już w
znacznym
stopniu zdystansowane wobec codziennego życia Ojczyzny pochodzenia (a
więc i
zawartość prasy polskiej wielu istotnych zapotrzebowań również nie może
spełnić).
Kolejny
powód, to fakt, że dla osób mieszkających poza krajem “pojmowanym jako
ojczysty” zupełnie inaczej układa się hierarchia ważności problemów
społecznych, kulturalnych, politycznych itd. oraz zasadniczo odmienna
bywa
“optyka” oglądu zasadniczych zjawisk, istotnych dla rozwoju osobowości,
a
chociażby obrony przed następującą dekulturacją.
Innym
istotnym powodem są zjawiska językowe - zachodzące tak w języku prasy
polskiej
(codziennej, jak i tej o pogłębionej refleksji), jak również w języku
polskim
Polaków poza Polską. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że łatwo
zaobserwować w
tym środowisku postępującą trudność w rozmowie rzeczowej na tematy poza
codzienne. Językoznawca wie, że inna zgoła jest w tych procesach rola
“języka
słuchanego” (np. w telewizji polskiej czy radio) i “czytanego” (w tym w
gazecie
polskojęzycznej). Osobiście do zjawiska tego przywiązuję duże
znaczenie, choć
proces prymitywizacji języka w otoczeniu obcojęzycznym jest i naturalny
i
trudny do odwrócenia, jednak uważam, że można (i warto!) mu w istotny
sposób
przeciwdziałać. Oczywiście jest to najważniejsze w odniesieniu do
młodzieży
“polonijnej”, gdzie moim zdaniem, tylko dobra, trafiona w rzeczywiste
zainteresowania gazeta może jakoś podtrzymać sprawność czytelniczą tego
pokolenia. (podkreślenie moje)
Ponieważ
w większości ośrodków nawet liczniejszego osiedlenia Polaków nie
istnieją
jakiekolwiek stałe miejsca spotkań (kluby, świetlice itp.),nie istnieje
więc
obyczaj poważniejszych rozmów w środowisku polskim! Nie ma po prostu
możliwości
wspólnego gdzieś przebywania, a organizowanie takich możliwości
sporadycznie
wymaga stosunkowo dużego nakłady pracy, więc należy do rzadkości.
Rozmowy
Polaków po polsku ograniczają się więc zwykle do zdawkowych wymian
informacji
bieżących i zwrotów grzecznościowych w trakcie przypadkowych okazji
spotkań,
głównie przed kościołami po Mszach świętych. Jak poważną przyczyną
zanikania
specyfiki kulturalnej polskiej jest taka sytuacja wie każdy socjolog.
Tym
bardziej, że naturalne spotkania w środowiskach pracy, czy środowiskach
zawodowych
itp. są oczywiście niemal zupełnie pozbawione wszelkiej tematyki
polskiej, a
treść ich równie oczywiście dotyczy problematyki wyłącznie kraju
osiedlenia i
podlega owej obcości zarówno obyczaju jak i atmosfery. Niestety stanu
tego nie
poprawiają obyczaje rodzinne, gdyż i one podlegają przemożnym wpływom
otoczenia
niemieckiego. Nawet tam, gdzie
istnieją te nieliczne miejsca regularnych spotkań Polaków, tematyka na
wyższym
poziomie refleksji występuje bardzo rzadko, zwykle zastępuje ją nadal
tematyka
patriotyczna. Ta jednak, bez wsparcia szerszego zaplecza refleksyjnego
(historia, socjologia, polityka, itd.), staje się coraz bardziej
zawieszona w
próżni i traci popularność, zwłaszcza wśród młodego pokolenia!
Istniejące
szkółki sobotnie, zwykle przy parafiach w najmniejszym stopniu nie mogą
zapełnić omawianej luki z racji często przypadkowemu doborowi kadry
pedagogicznej nastawionej głównie na pracę z małymi dziećmi i mocno
ograniczonego programu dydaktycznegi, a także skromnego czasu
posiadania zwykle
wynajmowanych, kosztownych pomieszczeń.
Nie
mnożąc dalej konkretnych przykładów powiedzieć trzeba na koniec, że w
tej
sytuacji codzienność “polonijna” ogranicza się do zamierających spotkań
wspominkowych, zabaw tanecznych i gdzieniegdzie tylko (tam, gdzie są
liczniejsze środowiska młodzieży studiującej) wspólnej turystyce i
grach
sportowych. (Z posiadanych danych
wynika, że zorganizowana polska grupa studencka działa
jedynie w Monachium i Norymberdze.)
Tak więc obecne
formy aktywności środowiskowej
nie sprzyjają procesom stymulowania rozwoju formacyjnego polskiego i
poszerzaniu coraz to bardziej zawężających się horyzontów tematycznych
obecnych
w omawianym środowisku.
Naszym
zdaniem, skuteczną, choć częściową rekompensatę tych negatywnych
zjawisk może
stanowić odpowiednie wydawnictwo prasowe.(...)
(...)W
sieci działa kilka stron internetowych posiadających stosunkowo dużą
ilość
interesujących materiałów, a niektóre, jak np. polonia-monachium.inf,
silny
serwis światowy. Istnieją też serwisy internetowe w innych krajach
osiedlenia
polskiego, np. w Szwajcarii, Szwecji, Francji, a przede wszystkim
serwis Świat
Polonii, z którymi współpracy redakcyjny jest stosunkowo łatwa. (...)
(...) W
Niemczech odbywa się
rocznie co najmniej 3 tys. imprez różnego rodzaju, związanych z Polską
(od
dziecięcych, młodzieżowych, turystycznych, po poważne działania
naukowe).
Podobnie pewnie jest w Polsce z tematem Niemcy. Już samo ujawnienie
zakresu
tego ruchu artystyczno-turystyczno-intelektualnego miałoby istotne
znaczenie
dla integracji środowiskowej i wpływ na poczucie wartości integracji
europejskiej.
[1] J.Obara, op. cit. s.89
[2] B.L.Whorf, Język, myśl, rzeczywistość, Wyd. Państwowy Instytut Wydawniczy, W-wa 1982, wstęp Adama Schaffa, s. 6
[3]Whorf, ,op. cit. s.16
[4] Władysław Miodunka (red.), Język polski w świecie, art. Moc języka i jej znaczenie w kontaktach językowych i kulturowych
[5] Miodunka,. art. Moc języka i jej znaczenie w kontaktach językowych i kulturowych
[6] Maria Bobrownicka (red.), Język a tożsamość narodowa, Universitas, Kraków 2000, s.21
[7] J.J. Smolicz, ..., [w:] Władysław Miodunka,..., s.11
[8] J.J.Smolicz, Język jako wartość podstawowa kultury, [w:] Język polski w świecie...s.23-38
[9] Miodunka, op. cit., s. 35
[10] Miodunka, op. cit., s. 35
[11] Z. Kurzowa, Język polski w ZSRR, [w:] Miodunka, Język polski na świecie, s. 143 . Autorka artykułu pisze o trzech rodzajach gwary. Są to: gwara ludowa, dialekt kresowy i język literacki, wyróżniane wśród Polonii na Litwie, a pielęgnowanych w domu rodzinnym, organizacjach i nielicznych szkołach.
[12] Jarosław Załęcki, rozdz. IX [w:] Leon Dyczewski, Polacy w Bawarii. Tożsamość etniczno-kulturowa. Wchodzenie w społeczeństwo niemieckie, Wyd. KUL, Lublin 19993, s.201
[13] Kazimierz Wóycicki, Poczucie tożsamości i więź grupowa osób polskojęzycznych, [w:] Anna Wolff-Powęska, Ebrerhard Schulz (red.), Byś Polakiem w Niemczech, Instytut Zachodni, Poznań 2000, s.337
[14] K. Wóycicki, op.cit.s. 338