Stary
chwyt oparty na kłamstwie
Nasz
Dziennik, 2007-01-09
Z księdzem
kardynałem Stanisławem Nagym SCJ o linczu dokonanym na księdzu
arcybiskupie
Stanisławie Wielgusie oraz rzekomym podziale w Kościele rozmawia
Po niedzielnych wydarzeniach media prześcigają się w ich komentowaniu.
Eminencjo, czy zasadne są komentarze o braku jedności w Kościele, czy
wręcz
imputowanie Radiu Maryja rozbijania Kościoła?
- Jest to jedno wielkie szaleńcze, zbrodnicze działanie mediów. Tak
można to
krótko zdefiniować. O problemie jedności Kościoła decydują struktura
Kościoła
oraz Duch Święty i Pan Jezus, który tej jedności strzeże. Jeżeli media
uważają,
że jedność Kościoła to jest potknięcie tego czy innego hierarchy, to
nie mają
zielonego pojęcia o tym, czym jest jedność w Kościele. Natomiast
imputowanie
Radiu Maryja rozbijania Kościoła to jest stary schemat opracowany i
przerabiany
od dłuższego czasu, a w tej chwili wykorzystywany sztampowo, bo przy
każdej
nadarzającej się okazji media tak robią. Stąd też obwinianie ojca
Tadeusza
Rydzyka i Radia Maryja o rozbijanie jedności jest ciężkim
nieporozumieniem,
albo jeszcze więcej trzeba powiedzieć - jest najstarszym i najbardziej
prymitywnym chwytem, który już znamy i który oczywiście przebrzmi, bo
przebrzmieć musi, dlatego że jest oparty na kłamstwie.
Tym razem media posunęły się dużo dalej, zarzucając księdzu Prymasowi
podważanie decyzji Ojca Świętego...
- Przemówienie księdza Prymasa było mistrzowskim przemówieniem, które
dało
właściwy pogląd na całokształt sprawy bardzo smutnej, niemalże
tragicznej. Osąd
księdza Prymasa jest sądem, który w całokształcie podtrzymuję, może z
jednym
wyjątkiem, a mianowicie dopowiedzeniem dotyczącym IPN. Ale tak w całej
rozciągłości się zgadzam i uważam, że ksiądz Prymas dokonał kapitalnej
syntezy
całej tej tragicznej sprawy. Zrobił to po katolicku, po chrześcijańsku
i tak
jak należało się tego spodziewać. A przyklejanie Radiu Maryja czy
księdzu
Prymasowi tego rodzaju zarzutów wywoływania jakiegoś konfliktu z
Papieżem jest
oczywiście wielkim nieporozumieniem i ewidentnym nadużyciem.
Jak Ksiądz Kardynał odnosi się do rezygnacji księdza arcybiskupa?
- Z okazji ogłoszenia nominacji księdza arcybiskupa Stanisława Wielgusa
powiedziałem, że dla mnie decyzja papieska była decydująca i się jej
podporządkowuję, bo mam pełne zaufanie i szacunek dla arcybiskupa
Wielgusa.
Teraz podtrzymuję to w całej rozciągłości. Ten szacunek jeszcze wzrósł
poprzez
ten wielki akt przeproszenia, akt skruchy i ten wyraz jego dobrej woli.
Już nie
mówiąc o tym, że nikt mu nie może udowodnić, iż komukolwiek zaszkodził.
Co
więcej, nikt mu nie może udowodnić tego, że wykonał robotę, do której
go
przymuszono, jak powiedział ksiądz Prymas, krzykami i awanturami. Od
niej się
uchylił i niczego z tego, do czego się zobowiązał pod przymusem, nie
wykonał.
Sami ci panowie, którzy byli świadkami wydarzeń, to potwierdzili. Mam
jak
najgłębszy szacunek dla księdza arcybiskupa Stanisława Wielgusa, tym
bardziej
że zrobił to, co zrobił, przyznał się, żałował i z własnej inicjatywy,
podyktowanej dobrem Kościoła, podporządkował się, jak zapowiadał, Ojcu
Świętemu. Za to mu się też należy odrębny szacunek.
Dziękuję Księdzu Kardynałowi za rozmowę.